Cytaty z tagiem „śmieszne” (najnowsze)

Filtry
Harley Quinn: Co to ma być, kot?
Peacemaker: Albo wilk.
King Shark: Pieseł...
O przemianie Clayface'a.
Kana: Czy to nie wspaniałe? Już w wieku sześciu lat interesowałam się karierą medyczną.
Reimi: Bardziej ciekawi mnie, co sprawiło, że chciałaś zostać detektywem.
Hibiki: A po lekarzu chciałaś zostać uzdrowicielką?
Kana: Nie... Potem chciałam być pilotem, baristą oraz zapaśnikiem zawodowym!
Jill: Kaburagi połączył się z Deca-dence. W zasadzie cała forteca to teraz „szef”. Deca-dence obecnie to Kabu-dence.
Hitori Goto: Dzień sportu. Największe źródło traumy u introwertyków. Na podstawie ankiety Japońskiego Stowarzyszenia Dziwaków. Haniebny rytuał, który wyklucza osoby bez zdolności sportowych i odmawia im jakichkolwiek praw człowieka. Zarówno w trakcie lekcji, jak i po te biedne dusze są zniewolone, zmuszone do dekorowania transparentów i kibicowania!
Nitta: Synek, z jakiego jesteś gangu?
Ogami: Pierwszak z klasy B.
Winry: Do czego to doszło, żeby niższy ode mnie chłopak niósł mnie na barana...
Edward: Ej, bo puszczę!
Belzebub: Może i wyglądam uroczo, ale prawdziwy ze mnie łajdak. Wczoraj poszedłem spać po 23.00.
Szczupak: Belzebub nas namierzył!
Rekin: Co teraz zrobimy, tato?
Papcio: Spierdzielamy!
Adol Christin: Nie mogę zacząć mojej przygody, dopóki nie zostanę obudzony przez piękną niewiastę.
Kapelusznik: A ja jakim zwierzęciem jestem?
Alicja: Niedźwiedziem.
Kapelusznik: Ooo, podoba mi się. Widzisz we mnie niedźwiedzia?
Alicja: Tak. Masz takie cienie pod oczami. Jak niedźwiedź.
Pan: Co?! Kolejna gigantyczna małpa?
Satan: Co tu się wyprawia? Czy to planeta małp?
Ando: Ekhem, chciałbym coś zaproponować.
Nana: A to co za beztroski staruszek? Jest najwyżej postacią czwartoplanową, a chce składać jakieś propozycje.
Nana: Chciałabym zrobić to w większym miejscu.
Ren: Faktycznie ciasna ta wanna.
Nana: Mówię o koncercie, debilu!
Shoji: Co tam mruczysz pod nosem? Bo zaczynam się bać.
Nana: Nie mruczałam pod nosem, tylko rozmawiałam z Królem Demonów.
Shoji: Teraz boję się jeszcze bardziej.
Nana Komatsu: Ciągle zamawiałam pizzę i przytyłam aż trzy kilo, a on nagle rzucił pracę i nie pojawił się już nigdy więcej. Spasłam się na marne!
Koyoi Bessho: Ostatnio zrobiłam mu tort Sachera, wcześniej ciasto czekoladowe, a trzy lata temu czekoladowe muffinki. Co by tu zrobić w tym roku... Wiem! Tort weselny!!!
Hitomi: Ludzie zwykle sprzątają przed czyimś przyjściem, żeby zrobić dobre wrażenie...
Chie: Ja się do tych osób nie zaliczam. Taka jestem wyjątkowa!
Yoko: Mówisz serio? Znasz ten język?
Schneider: Tak, Yoko. Czy masz mnie za jakiegoś... niedouczonego przygłupa?
Yoko: Yhm.
Schneider: Zabolało...
Tia Noto Yoko: Ty łajzo! Dlaczego tak długo cię nie było?! Drzemki sobie urządziłeś?! Przez dwa lata?! Większość nowych postaci z sezonu drugiego już nie żyje, ciołku! Nie zasługujesz, by być bohaterem pierwszoplanowym!
Do Mrocznego Schneidera.
Ryo: Napisz to, co ci w duszy gra.
Hitori: Ale jeśli zrobię tak, jak mówisz, stworzę gorzkie teksty dla wyrzutków.
Ryo: Jeżeli zaśpiewa je normik, to nie będzie zabawne?
Yami: Co to za jedni?
Asta: Nie jestem pewien, ale wiem, że są strasznie źli i w ogóle jest bardzo źle!
Yami: Powaga? Zły to ty masz zasób słownictwa.
Mayaka: Imprezka! Ale się dzisiaj opijemy!
Houtarou: Będziemy pili?
Mayaka: Pewnie! Herbatę oolong!
Mayaka: Chyba mamy tu świętą Eru.
Satoshi: Chitanda Eru nawet brzmi trochę jak anioł, nie?
Mayaka: Urielu, Gabrielu, Chitandaeru...
Houtarou: Jak można korzystać z książki poza czytaniem?
Mayaka: Możesz ułożyć kilka na sobie i zrobić poduszkę.
Satoshi: Możesz przywiązać ją do ręki i użyć jako tarczy.
Houtarou: Pomyślcie o tym poważnie!
Chitanda: Racja! To musi być coś, do czego nadaje się tylko ta książka.
Satoshi: Chitanda-san, a ty jak myślisz?
Chitanda: Prawda... Można nią zgnieść warzywa do marynaty!
Fujio Fuji: Dawno, dawno temu w pewnym miejscu żył sobie staruszek... ze staruszkiem. W domu obok mieszkał ich przyjaciel z dzieciństwa, staruszek Tsundere. Pewnego dnia z nieba spadł piękny staruszek...
Fujio Fuji: Spóźnię się! Biegnę spóźniony z grzanką w buzi, więc zgodnie z prawem mangowym powinienem wpaść na moją wybrankę losu. Zaraz zobaczymy, czy to prawda! Przekonam się na własnej skórze! Czy serio trzeba wyglądać, jakby człowiek się śpieszył? Zmacham się strasznie, a ten tost tylko przeszkadza...
Fumio Akatsuka: Jako dziecko byłem drobny i słaby... Ale „Jump” nauczył mnie, że dzięki treningowi mogę stać się silny. Żeby stać się takim jak postacie, które kochałem, nosiłem na plecach skorupę żółwia. Jedną ręką wspinałem się po klifach... Zatrzymywałem piłkę tenisową brzuchem... Ostateczna zmiana nastąpiła, gdy pofarbowałem się na blond i stałem się Super-Saiyaninem.
Yousuke Shibazaki: Ktoś tak oddany marce Sega po prostu nie może mieć wielu przyjaciół.
Fumio Akatsuka: Fumio? Już się tak nie nazywam. Porzuciłem swoje stare „ja”. Narodziłem się na nowo... Tak!!! Od dzisiaj moje imię brzmi Kruczoczarnokarmazynowy Rycerz!
Ginjiro Takae: Nawet jeśli nie wyjdzie od razu, to można przecież próbować wiele razy. Czasami trzeba nalegać, wtedy partner w końcu ulegnie i się zgodzi! Spójrzcie na mnie. Tylko od rana już z 50 razy dostałem kosza od Nodoki! Za każdym razem patrzy na mnie jak na śmiecia, ale ja nigdy się nie poddam!
Fumio: Przyjrzyj się od razu mięśniom. Pod wpływem „Dragon Balla” zacząłem codziennie ćwiczyć.
Kanna: On pewnie cały czas wierzy, że może zrobić „Kamehameha”!
Fujio: Jako że sam jeszcze za dobrze nie rysuję, to wykupiłbym wszystkie arty z Lum i wystawił je w Luwrze.
Kanna: Szkoda, że nie wyglądasz na tak głupiego, jaki jesteś.
Sangatsu: Chłopczyk płacze!
Nanami: Typowy letni hałas.
Sangatsu: To cykady powinny hałasować, nie dzieci!
Yurine: Przecież to jasne, że klątwy nie istnieją. Sama koncepcja jest nienaukowa.
Nanami: Co ty gadasz?! Przecież rano ugryzł mnie pies, potem wdepnąłem w psią kupę, potem potknąłem się na schodach i do tego zapomniałem pracy domowej!
Yurine: Może to przez zwykłą nieuwagę?
Shampoo: Walkę o Ranmę zrobimy. Dobrze!?
Akane: Nie ma sprawy. Jeśli wygrasz, dorzucę ci jeszcze pandę w zestawie!
Ojciec Lum: Wygrasz, jeśli w ciągu dziesięciu dni uda ci się ją złapać za rogi.
Ataru: Ojej, a co jeśli ręka mi się omsknie i złapię ją za coś innego...?
Karasutengu: Wrzątek dobrze jej robi, zupełnie jak makaronowi w zupce chińskiej.
O Kuramie.
Lum: Gdzie są Darling i Kurama?
Karasutengu: Przenieśli się w czasie do roku 1773, na górę Kurama, by Moroboshi mógł pobrać nauki u pewnej grubej ryby.
Lum: Ryby!? Czego ma się nauczyć od ryby?
Karasutengu: Tak się tylko mówi.
Tetsushige Tokura: Miałem sześć lat, kiedy pamiętnego lata zetknąłem się z komiksami o chuliganach. Marzyłem o tym, żeby pójść do liceum pełnego rozrabiaków, gdzie bijatyki byłyby na porządku dziennym, ale... ile bym nie szukał, to nigdy takiej szkoły nie znalazłem!
Valese: Spytał tylko, gdzie znajdzie Saiyan. Nie mam pojęcia, o co mu chodzi. Skierowałam go do centrum handlowego.

Znalezionych cytatów: 941