Cytaty postaci Sanji z „One Piece” (najlepsze)

Filtry
Luffy: Stary człowiek z wielką raną?!
Sanji & Zoro: To zombi, ciemnoto!
Staruszek: Właściwie to jestem stary i mam wielkie rany...
Sanji: Myślicie, że nie wiem, że to banda okrutnych, bezlitosnych zbirów? Że żaden akt litości tego nie zmieni? Dobrze wiem to wszystko, ale nic mnie to nie obchodzi... Chcę dać im jeść i wszystko mi jedno, co będzie potem. Nawet nie chce mi się nad tym zastanawiać.
Sanji: Jeśli boisz się, że zrobisz coś źle, to nie będziesz w stanie nic zrobić.
Brook: Mogłabyś pokazać mi swoje majteczki?
Nami: W twoich snach!
Brook: Yohohoho, ojej, ojej, jak brutalnie!! Będę miał siniaki! Chociaż nie, bo jestem kościotrupem!
Nami: Morda w kubeł!
Luffy: A możesz jeszcze robić kupę?
Sanji: Jak ty wymyśliłeś takie głupie pytanie?!
Brook: Ach, tak, czasami.
Sanji: No i po co odpowiadałeś?!
Sanji: Odgryzł sobie język. Zdecydował, iż nie chce kontynuować swego życia jako niewolnik i dlatego postanowił odebrać sobie życie. Rozsądna decyzja.
Brook: Jako dżentelmen zaczekam spokojnie na jedzenie. Uwielbiam ludzi, którzy umieją spokojnie czekać, aż posiłek będzie gotowy. Żarcie! Żarcie! Żarcie!!!
Sanji: Zamknij się i czekaj!
Brook: Pozwól mi coś zagrać... Przychodzi ci coś na myśl?
Sanji: Hmm, możesz zagrać wszystko, prawda? To może...
Brook: Ach... „Wino w różu”.
Sanji: Cholera! Przecież chciałeś, żebym to ja wybrał!!
Chopper: A powiedzcie, co ja właściwie mam robić?
Usopp: To, co potrafisz... I to, co jesteś w stanie zrobić. Nic więcej! Jeśli wiesz, że nie zdołasz pokonać wroga, po prostu uciekaj. I po sprawie!
Sanji: To, że ty tak robisz, to jeszcze nie znaczy, że tak trzeba!
Sanji: Violetko!
Violet: Tak?
Sanji: Po prostu chciałem wypowiedzieć twoje imię!
Sanji: Gotowanie jest od boga, ale przyprawy dał diabeł.
Luffy: Stój, mięchoo!!!
Sanji: Luffy, spokojnie! Najpierw muszę go oporządzić! Szkoda go zjeść na surowo! Zobaczysz, przygotuję takie danie, że ci szczena opadnie!
Pierwsze spotkanie z Chopperem.
Sanji: Sorry, chłopaki, ale przy tych dwóch pięknościach wyglądacie cokolwiek słabo! Możecie się kamuflować, ile wlezie, w najlepszym razie zamiast za piratów ktoś weźmie was za złodziei!
O załodze.
Crocus: Dajcie spokój... Chyba nie chcecie, żeby ktoś zginął...
Sanji: Ktoś? Ciekawe kto!
Crocus: Ja.
Zoro: Utrapienie. Numer siódmy mówi do pierwszego, co ma robić.
Sanji: Dlaczego przydzielasz nam numery!? Przybyłeś pierwszy przez przypadek, więc się tak nie wywyższaj!
Zoro: Ach, wybacz, numerze siódmy.
Sanji: Nie czas teraz na podziwianie wielorybów! Wciąż czai się tu wiele niebezpieczeństw! Najpierw odliczymy, czy na pewno wszyscy przeżyli spotkanie z wirem! Panna Nami!
Nami: Jestem!
Sanji: Panna Robin!
Robin: Również jestem.
Sanji: No to wynosimy się stąd! Jeśli taki wielki wieloryb uderzy w statek, będziemy mieli problem!
Chopper: A nasze imiona!?
Usopp: Sanji! Melduję, że pozostała szóstka również ma się dobrze!
Sanji: Panno Nami, co robimy!?
Nami: Na razie nic.
Sanji: No właśnie, mamy nic nie robić, idioci! Podziwiamy wieloryby!
Sanji: Dzięki za wszystko! Za całą twoją gównianą dobroć! Nigdy, nigdy nie zapomnę, co dla mnie zrobiłeś!
Do Zeffa.
Sanji: Mężczyzna musi podglądać kobiety... Znaczy się, musi mieć marzenia!
Sanji: Wyspa, na której tańczą syreny! Piękna księżniczka syren! Wreszcie nam się udało! Śniłem o tym miejscu, kiedy byłem mały. To wyśniony raj!
Usopp: Sanji! Nie jesteś jeszcze gotowy! Nie powinieneś o tym myśleć!
Chopper: Wybacz, Sanji. Rehabilitacja odbyła się za późno. Lepiej będzie, jeśli na razie nie spotkasz żadnej prawdziwej syreny.
Usopp: Doktorze! Spotkanie syren z wyspy Ryboludzi to jego marzenie!
Chopper: Ale jeśli je spotka, to umrze!
Sanji: To bez znaczenia... Zamiast żyć długo bez spełnienia mojego marzenia... wolę umrzeć, obdarzając syreny zboczonym spojrzeniem!
Usopp: Okropne!
Sanji: Jak by ci to wyjaśnić... Marynarka. Nadchodzi. My. Statek. Uciekamy. Pojąłeś?
Zoro: Co to miało być?! Czemu gadasz do mnie jak to jakiegoś dzieciaka?! Mów normalnie!
Sanji: Myślałem, że taki przekaz będzie idealny dla idioty, który zamiast mózgu ma mięśnie.
Zoro: No dobrze. Ja ciebie później zabić.
Luffy: Hej, a tak przy okazji, robisz kupę? (do syreny)
Sanji: Ja pierdzielę, co z tobą?!
Keimi: Hmmm, cóż, ta...
Sanji: Nieeeeeee!
Sanji: Musimy go zatrzymać! Albo Kwiecista Stolica pogrąży się w chaosie!
Nami: I w tak dramatycznej chwili poszedłeś podglądać gołe baby?
Sanji: Goryl wyrasta mu z ramienia?! To nie jest normalne!
Briscola: Ach, tak?! Więc może oświecisz mnie łaskawie, skąd powinien wyrastać goryl?!
Sanji: Ej, gdzie polazł ten Shichibukai?! Skąd ta krew?! Ej, żyjesz jeszcze?! Gdzie on jest?! Co tu się stało?!
Zoro: Nic takiego...
Sanji: W obronie Nami jestem gotów poświęcić wszystko... nawet twoje życie!
Usopp: A swoje nie łaska, debilu!?
Franky: Nie jestem robotem, tylko cyborgiem!
Sanji: No dobra, ale człowiekiem też nie jesteś, nie?
Franky: Właśnie że jestem! Cyborgiem na bazie człowieka!
Sanji: Chyba raczej zboczeńca!
Sanji: To zostajemy na tydzień w syreniej kawiarni! Kto jest za?
Usopp: Już ja wiem, co kosmatego chodzi ci po głowie! Ale jakby co, to też się na to piszę!
Sanji: Upierdliwe cholerstwa, Wszystkie potrafią latać?
Robin: Jeśli wyrwiemy im skrzydła, będą tylko gąsienicami.
Sanji: Załatwię ich w dziesięć sekund! Coś nie pasuje?!
Luffy: Żebyś wiedział! Z moją pomocą wystarczą trzy!
Sanji: To tylko siedem sekund różnicy! Tyle to możesz poczekać!

Znalezionych cytatów: 28